A wzięło się to stąd, że po dziadku zostało drewno. No i to drewno trzeba było wziąć i jakoś wykorzystać. I tego drewna jest jeszcze bardzo dużo. No i zaczęliśmy coś tam robić, jakieś, takie na początku małe stoliki, później większe stoły. A teraz już i krzesła i różne konsole… No… Różne meble.. Po… Generalnie to wszystko pod zamówienie bardziej. Pod klientów. No i podoba się to ludziom no i tak naprawdę ani strony internetowej nie ma, ani niczego.. jest tylko ta strona z Facebooka. I.. i kurczę rozwinęło się to… No zaczyna się to powoli rozwijać. DG07/2015 

Początki to tak jak już mówiłem pani, tata zawsze coś w tej kuźni robił, mi się to podobało, coś tam zawsze się próbowało robić, pomagało się mu. No i tak, tak się w to człowiek wciągnął, można powiedzieć. No i dużo tak samo… mnie to ogólnie interesuje. Dużo oglądam różnych filmików jak inni kowale robią różne rzeczy na internecie, na youtubie no i później sam próbuję robić różne rzeczy. Wykuć coś podobnego, jakieś takie rękodzieła. To na takiej zasadzie. No, takie jakieś prostsze, prostsze rzeczy, to wzięłem właśnie dotację na maszyny. To mam swoje maszyny, robię praktycznie wszystko sam. No i lubię to. Cieszy mnie taka robota. Niby od rana do wieczora w garażu, ale nie denerwuje mnie to, to relaksuje. AA18/2017 

W Anglii robiłem meble, na przykład, w Stanach robiliśmy takie stoiska, jak są jakieś przetargi, tam stoiska, to też to robiłem, uczyłem się tego robić. No, a jak tu wróciłem do Polski, to typowo w drzewie się zajmowałem. Czyli schody, jakieś drzwi, parapety. Typowo stolarz. Dlaczego schody? Nie wiem… może też dlatego, że jak wróciłem tu do Polski, to zacząłem pracować w stolarni, to właśnie pracowałem przy schodach. Pewnie się czułem. Się tego nauczyłem i się już czułem w tym pewniej. Wybrałem schody. Jakbym wybrał coś innego, to znowu bym musiał nauczyciela gdzieś znaleźć… DC023/2016 

Tata był stolarzem i od dziecka trzeba było już pomagać, bo były ciężkie warunki po wojnie, no i trzeba było przy gospodarce, gospodarstwie pomagać, w warsztacie też coś przytrzymać, przyświecić lampą naftową, bo jeszcze były lampy naftowe. No i wtedy było tak… bo to nakładali tego połysku na meble, to była tak zwana politura. No. i takie lewe strony to i mogły nawet dzieci politurować. Była taka gąbeczka, się robiło jakby ze starej skarpetki drewnianej i ten szelak z tą delaturą się rozpuszczało i to się tak jeździło kółeczko, to się nakładało. I te stare meble jeszcze można widzieć u niektórych ludzi starszych, jeszcze mają takie meble politurowane. No, politurowało się. To było bardzo ciężka robota. Dużo wtedy było ręcznej pracy. A033/2017